Legenda o rycerzach Kołaczynie i Kołaczynku


Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Dorośli robili ostatnie porządki, ubierali pachnące choinki, przygotowywali wigilijną wieczerzę, a dzieci z wypiekami na twarzy wyglądały przez okno i szukały na niebie pierwszej gwiazdki. Za oknem cicho padał puszysty śnieg i otulał wszystko mięciutką kołderką. Również Święty Mikołaj był bardzo zapracowany. Musiał dopilnować, aby podarunki dla maluchów za całego świata były pięknie zapakowane i dotarły na czas do każdego najmniejszego zakątka kuli ziemskiej. Wreszcie zaświeciła na niebie pierwsza gwiazdka - Święty Mikołaj zaprzągł do sań renifera Rudolfa, zarzucił na swój czarodziejski pojazd worki z prezentami i wsiadł do sań:

- Wio! - zakrzyknął potężnym głosem, aż echo rozległo się po całej Laponii. - Pędź Czerwononosku, nie ma chwili do stracenia! Wszystkie dzieci czekają na upominki ode mnie. 

         Późnym wieczorem Święty Mikołaj znalazł się w Polsce. Tutaj miał szczególnie dużo pracy, ponieważ w tym kraju mieszkało bardzo wiele grzecznych dzieci i wszystkie zasługiwały na wspaniałe prezenty. Gdy przelatywał po niebie w swoich pięknych saniach nad Kołacinkiem, niewielką wioską w samym sercu Polski, zauważył, że jest to niezwykłe miejsce. Na dole rozpościerał się przepiękny widok: skute lodem tafle stawów lśniły jak małe lusterka, okna domów były rozjaśnione blaskiem świec, a czerń lasów otaczała ten cudowny obrazek niby ramą.

- Cóż za wspaniała okolica! - zakrzyknął z zachwytem Święty Mikołaj i nie namyślając się długo, wyciągnął zza pazuchy dobrze wyprawioną skórę oraz gęsie pióro i szybko napisał:

"Ja, Święty Mikołaj, świadom wiekopomnej odpowiedzialności przed dziećmi, nadaję tej przepięknej miejscowości Kołacinek wraz z całym inwentarzem i dobrem zgromadzonym miano Krainy Świętego Mikołaja. Nabyte prawa, ja, Święty Mikołaj, powagą swojego urzędu potwierdzam i po wsze czasy ustanawiam".

Już chciał schować do worka napisany przez siebie dokument, gdy nagle silny podmuch wiatru wytrącił mu z ręki cenny Akt Nadania. Skóra opadła w dół tak szybko, że nie było już szansy na odzyskanie jej. Poza tym Święty Mikołaj nie miał więcej czasu na poszukiwania zagubionego dokumentu - dzieci na całym świecie czekały z niecierpliwością na upragnione podarunki.

- Spróbuję odnaleźć go w drodze powrotnej! - mruknął Mikołaj. - A teraz ruszaj z kopyta, drogi Czerwononosku! Jeszcze długa droga przed nami. Musimy zdążyć na czas do wszystkich maluchów.

Czarodziejskie sanie poszybowały prędko po niebie.


         Tymczasem w Kołacinku dwóch najdzielniejszych rycerzy, Kołaczyn i Kołaczynko, podążali śpiesznie do kościoła na pasterkę. Nagle pod nogi spadł im zgubiony Akt Nadania Kołacinkowi Miana Krainy Świętego Mikołaja. 

- A cóż to takiego? - zdziwili się obaj niezmiernie i z uwagą zaczęli czytać słowa napisane przez Świętego Mikołaja. Nie zdążyli jednak doczytać do końca, ponieważ rozległo się bicie dzwonów wzywających wiernych na bożonarodzeniową mszę. Kołaczynko szybko schował znaleziony list do kieszeni i razem z Kołaczynem ruszyli do kościoła.

         Po dwóch godzinach Święty Mikołaj, zmęczony, ale bardzo zadowolony z udanej misji rozwiezienia prezentów do wszystkich dzieci, wracał do Laponii swoimi czarodziejskimi saniami. Przelatywał właśnie nad Kołacinkiem, gdy nagle przypomniał sobie o pięknie tej wioski i napisanym własnoręcznie dokumencie. 

Spojrzał w dół - w środku lasu jaśniał nieznany blask. To skóra schowana w kieszeni wracającego z pasterki Kołaczynko świeciła magicznym światłem. 

- Jest! Znalazłem! - ucieszył się Święty Mikołaj. - Pędź Rudolfie co sił!

Przed rycerzami, którzy rozmową uprzyjemniali sobie powrót do domu, stanęły nagle magiczne sanie zaprzężone w renifera. A w środku...Kołaczyn i Kołaczynko przetarli oczy ze zdumienia... siedział Święty Mikołaj!

- Witajcie, zacni ludzie - odezwała się do nich czarodziejska postać, o której słyszeli tylko z bajek. - Jesteście niezwykłymi jegomościami i dzielnymi rycerzami, skoro to właśnie wy znaleźliście mój Akt Nadania Kołacinkowi Miana Krainy Świętego Mikołaja. Zostaliście wybrani, więc od dziś mianuję was strażnikami mojej bajkowej Krainy. Cieszę się, bo od tej pory będę miał blisko do wszystkich polskich dzieci i zawsze zdążę do nich z prezentami.

         I tak po dziś dzień stoją rycerze Kołaczyn i Kołaczynko w bramie Krainy Świętego Mikołaja i strzegą, aby żaden nieproszony gość nie zakłócił spokoju tego magicznego miejsca. Szczególną opieką otaczają jednak znajdujący się w krainie Akt Nadania, od którego wszystko się zaczęło

Welcome 200GBP Bonus at Bet365 here.
stat4u